Mariusz Szajnert
Wiersze
Home
Privacy Statement
Terms Of Use
jeszcze tylko trochę
November 27, 2010
jeszcze tylko
trochę
tego
tak niewiele
tak niedoodmienienia
[4 VIII 2007]
« «
jeszcze jedna mniej karta
|
nieudana próba oniektywizacji
» »
Wiersze
jak usłowić
moja mama
z tamtego zdjęcia nie do rozpoznania
tamte opowieści
koniec świata zaczynał się
rano o czwartej
zapisane gdzieś
przebiegałem zapachy
jeszcze pozawczoraj
moje wschodnie okno na świat
znowu przyszedłeś do mnie
białe bezszumne wodotryski krzewów
[próba obiektywizacji]
jeszcze tylko trochę
wsiedzieć się głębiej w siebie
jak dziwnie żywi odchodzą
tłumy masy gromady
kiedyś kiedy
od pewnego czasu
M poznaje swoje miasto
wiele już razy wcześniej
być sobą
razem z M zamieszkało przeczucie
godziny kreskami się zmieniające
i to jest M
wczoraj dla odmiany było czekanie
wielki dobry piątek
w mieście do którego wracać nie muszę
pozorne rozmowy
wczoraj
pomiędzy
niby to samo wszystko
miałeś być wszystkim
już cię nie ma
wszystko poprzekładane
niepodorozpoczynane
lipy mnie dopadły
jak prosto
uczenie się jeszcze raz
niemożliwego stawanie się
w tamta stronę
odgłos ogłos zwiastujący
zawsze wzbudzali w nim podziw
[podziękowanie]
myślałem że
ze słów niedowypowiadywanych
wymyśliłem ciebie
ulęgające się ulęgałki
podmiot liryczny
znów rzeczy nie do uwierzenia
parę listów
podmiot orzeczenie
ani tu ani tam
w maskę z maski
[Michalowi Krolewskiemu]
kolejny bezwieczór nadziejny
kiedyś trzeba to przerwać
zdjęcia wycalałe nie mówią
jeszcze jakieś trochę wstecz
zapóźne jak zwykle
jeszcze jedna mniej karta
tutaj
[rozmowa prawdziwa]
noc która lubi się powtarzać
późnonocny wiersz nadranny
przemieszczanie się
jeszcze jedna rozmowa
moja łódzka babcia
trzydzieści o wiele za szybkich minut
się nie wierzyło
niby wszystko jakby nigdy nic
najpierw na początku był koniec
nieudana próba oniektywizacji
Jechanie przez Pensylwanię
wiesz jak pachną lipy w miesiącu lip?
dom mój wielki