białe bezszumne wodotryski krzewów

białe bezszumne wodotryski krzewów
czasem drzew rozpachnienia
liliowe fioletowe przekolorowiałe
ale jednak zawsze białe
w przyskrajnych ostatniach przechodnich
obok drogi

pachnięcia niedobliskością tużdotykliwą
najzupełniej możliwym niedotarciem
do bzów jaśminów akacyj
lipowości rozognionych pokrzyw
zasychających malin jeszcze nierozkwitłych
ale już zestarzeniem przepachniałych
jeszcze innych zapachów
z małych folwarków
tych jedynych ojczyzn
na nigdy kończących się
w daleczeniach rowów
z obu swoich krańców
w dawnościach najdawnych

bezwiędnięcia
opadywania
usuwania się
wymyknięcia
niedotarcia
w zachłystujących się rozskowytaniach

do
przy
z
od

przekwitnienia na zapomnienie
pyłki żalów już niedoistniałych
przepomnienia na rozkwitania odnowne

skurcz serca akacją
niemożliwą do odhodowania
skurcz serca maciejką
zmęczoną już odtworzaniem siebie samej
skurcz oka nosa języka dawnieniem
odeszłym buntującym się niepoprawnym
[30 V 2009]